Inteligencja dietetyczna

Część z was z pewnością niejednokrotnie zastanawiała się, biorąc samą siebie pod lupę, dlaczego tak inteligentna, wykształcona osoba z pełną świadomością, że jej nadwaga nie wzięła się znikąd, nie umie i kompletnie nie radzi sobie ze zrzuceniem zbędnych kilogramów.

Najczęstsze pytanie to : "co robię nie tak"? I tu właśnie zdaje się tkwić odpowiedź na to pytanie, która brzmi: zadbaj o swoją inteligencję dietetyczną! Jeżeli ten artykuł nie przemówi do was i nie skłoni was do refleksji, zapewniam, nikt inny ani nic innego tego już nie sprawi.

Czy przypominacie sobie kiedy po raz pierwszy zaczynałyście waszą pierwszą zakończoną niepowodzeniem dietę? Czy pamiętacie bodziec, który was do tego zachęcił? Mógł to być długo oczekiwany sylwester, podczas, którego chciałyście szałowo wyglądać, chęć wciśnięcia się w wasz poprzedni (np. het, het sprzed ciąży) rozmiar. Nagły impuls, niczym chęć wyzwolenia się z nałogu, spowodował nagłe "postanowienie poprawy" co owocowało podjęciem drakońskiej diety. Pamiętacie, co wtedy czułyście? Z czym kojarzyła się wam ta dieta? Z pewnością z jednym wielkim niewidzialnym napisem na lodówce: NIE WOLNO! Oraz z jedzeniem potraw, których wcale nie lubiłyście.

Ile razy jedząc sałatkę, myślałyście o smacznej czekoladzie? Ile z was myślało wtedy; jeszcze tylko tydzień! Tak jakbyście za ów magiczny tydzień miały zobaczyć w lustrze wyćwiczone ciało Cindy Crawford. Zdarzało się wam w ciągu tego czasu wchodzić na wagę codziennie, oczekując zmiany cyfry na mniejszą? Absurd prawda?

Z pewnością więc pamiętacie wasz pierwszy kryzys, bo przecież pomimo codziennego głodu i wyrzeczeń spodnie dalej są ciasne, a waga stoi w miejscu. To nie ma sensu- stwierdzałyście i z uśmiechem na twarzy kupowałyście ciastko w cukierni.

Wśród wcześniej wspomnianych typów inteligencji prawdopodobnie nigdzie nie spotkamy się z określeniem inteligencja dietetyczna, ale ona istnieje, czeka w uśpieniu, najwyższa więc pora drogie panie by ją w sobie obudzić.

Inteligencja dietetyczna to jakby rodzaj świadomości zmian nawyków żywieniowych. Polega ona na uświadomieniu sobie po pierwsze tego, że skoro tyjemy, nasz metabolizm jest mniej sprawny od metabolizmu szczupłej koleżanki, na naszych oczach pałaszującej spore ilości kalorycznych produktów. Ona może, my nie!

Więc w ogóle się z nią nie porównujmy. Chyba, że naprawdę chcemy wyglądać jak ona, wcale nie głodując i nie cierpiąc ( bo jest to możliwe). Zmiana musi być radykalna, przede wszystkim odrzucenie tego co tuczy nas nie dając organizmowi ani witamin ani mikreoelemntów, a daje nam tylko dodatkowe centymetry.

I oczywiście jeść mniej, niechaj to będzie nawet kilka posiłków, ale mniejszych niż do tej pory. Warto zaprzyjaźnić się z tabelą kalorii i pamiętać o tym, że mało na talerzu nie oznacza "mało kalorii". Ostrzegam, że czytanie tabeli dla wielu będzie to sporym szokiem, w postaci okrzyku pt. "to ma aż tyle kalorii"??

Po drugie elementem inteligencji dietetycznej jest inne spojrzenie na kwestię utraty kilogramów.

Chudnięcie nie może mieć cezury "muszę schudnąć do lipca" , ale jego rozpoczęcie może mieć motywację długofalową : "od tej pory chcę być już szczupła". Gubienie kilogramów to nie konkurs, w którym nagrodą jest "ileś tam kilogramów", to zmiana sposobu myślenia, stylu życia i całkiem nowego odżywiania. Wcale nie trzeba katować się dietą i jeść rzeczy, których jedzenie sprawia nam przykrość. Pamiętajmy, że nowe życie musi obfitować w aktywność. Aerobik czy fitness możemy przecież ćwiczyć we własnym domu, przy własnej muzyce. Możemy też zastosować wiele technik, które odpowiednio przeprowadzane, wysmuklą nasz brzuch. Odpowiednim narzędziem treningu jest choćby aerobiczna "6" Weidera (piszemy o niej w dziale Sport i Fitness).

Aby rozpocząć "nowe życie " ze zdrową i smukłą sylwetką, musimy narzucić sobie jakiś limit, jeśli do tej pory posiłki przypominały porcje ciężko pracującego fizycznie plus dokładki, narzućmy sobie nowy styl np. 1200 kcal dziennie. To wcale niemało, z pomocą tabeli kalorii niczym tablicy mojżeszowej zdziwicie się jak dużo i zdrowo można jeść ograniczając się tylko do tej ilości. 1200 kcal mieści w sobie naprawdę spore śniadanie (najważniejszy posiłek dnia!), równie smaczny obiad i kolacja.

Nowy dobór posiłków nie eliminuje niektórych naszych ulubionych posiłków, pamiętajmy, że już nie jesteśmy już na diecie, ale mamy świadomość tego co jemy. Nasze nowe menu ma polegać na rozsądku, a nie na torturze. Pamiętajmy, to my decydujemy "co" i "ile". Inteligencja to także siła oraz umiejętność wyboru. Ze świadomością, że robisz to tylko dla siebie.

Prawda, że to przyjemne? Nie być głodny, jeść normalnie i chudnąć?

Jedzmy powoli, delektujmy się tym co mamy na talerzu, ze świadomością, że na talerzu nie leży liść sałaty, a normalny zdrowy posiłek.

Nie zapominajmy, że inteligentnym jest się lub nie i to do końca życia. Również o tym, że jemy tylko po to aby żyć, a nie żyjemy po to aby jeść.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *